
Wybaczcie, że tak dawno nie wrzucałem żadnych rysunków, ale z Żonką podróżowaliśmy po rodzinach.
W rzadko odwiedzanych zakamarkach lodówki często zastaje się “magiczny kociołek” z czymś bliżej niezidentyfikowanym - czasem zje to pies, a jak psa nie ma, albo pies nie chce, to zje to Pan Domu, no bo szkoda wyrzucić :)
Pozdro dla Teścia! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz